Spis treści:
- Podlewanie iglaków i różaneczników jesienią
- Cyprysy, jodły i bukszpany wymagają wody także zimą
- Susza fizjologiczna – cichy wróg zimozielonych roślin
- Jak ograniczyć skutki suszy fizjologicznej
Podlewanie iglaków i różaneczników jesienią
Jesień, często przynosi nieregularne i niewystarczające opady deszczu. Gdy gleba jest sucha, przed nadejściem mrozów rośliny trzeba obficie podlać. Dotyczy to zwłaszcza drzew, krzewów, pnączy oraz traw ozdobnych. Zabiegi najlepiej wykonywać w dni umiarkowanie ciepłe.
Rośliny zimozielone, takie jak różaneczniki, bukszpany czy mahonie, można podlewać przez cały okres jesienny. Celem jest zapewnienie zapasu wody w glebie, co zmniejsza ryzyko późniejszego zamierania. Z kolei gatunki zrzucające liście należy nawadniać intensywnie dopiero po ich opadnięciu. Dzięki temu nie zostanie zaburzony ich naturalny cykl wegetacyjny.
Dla cenniejszych lub wrażliwszych gatunków, wskazane jest dodatkowe ściółkowanie. Gruba warstwa organicznej ściółki ogranicza utratę wilgoci, chroni korzenie przed mrozem i zmniejsza parowanie wody.
Cyprysy, jodły i bukszpany wymagają wody także zimą
W miesiącach zimowych, rośliny zimozielone nadal potrzebują wody. Najbardziej narażone na wysuszenie są cyprysy, jodły, cisy, niektóre sosny, jałowce oraz liściaste gatunki zimozielone – bukszpany, azalie, różaneczniki i mahonie. Szczególnie wrażliwe są młode egzemplarze, które nie mają jeszcze w pełni rozwiniętego systemu korzeniowego.
Podlewanie zimą, powinno odbywać się w dni bez mrozu, najlepiej podczas odwilży. Należy unikać moczenia części nadziemnych roślin, ponieważ może to doprowadzić do uszkodzeń. Wodę trzeba kierować w głąb gleby, w okolice korzeni, wąskim strumieniem.
Nie wolno przelewać roślin, ponieważ nadmiar wody w okresie zimowym może obniżyć ich mrozoodporność. Wystarczy sporadyczne, ale dokładne podlanie w czasie, gdy gleba nie jest zamarznięta.
Susza fizjologiczna – cichy wróg zimozielonych roślin
Zimą często dochodzi do zjawiska zwanego „suszą fizjologiczną”. Polega ono na tym, że rośliny tracą wodę przez liście i igły, ale ich korzenie nie mogą uzupełnić ubytku z powodu zamarzniętej lub zbyt suchej gleby. Efektem jest osłabienie, utrata jędrności i obumieranie części nadziemnych.
Objawy widoczne są dopiero wiosną. Wtedy iglaki brązowieją, a liściaste rośliny zimozielone gubią liście lub schną. Właściciele ogrodów, często podejrzewają choroby grzybowe lub niedobory składników pokarmowych. Stosowane są wtedy środki ochrony roślin lub nawozy mineralne. Niestety, jak wskazują ogrodnicy, „ani preparaty, ani nawozy nie pomagają, gdy przyczyną jest brak wody”.
Na suszę fizjologiczną szczególnie podatne są rośliny wystawione na działanie silnych wiatrów oraz rosnące w miejscach nasłonecznionych. W takich warunkach, transpiracja przebiega szybciej, a rośliny ulegają przesuszeniu.
Jak ograniczyć skutki suszy fizjologicznej
Aby zapobiec wysychaniu zimozielonych roślin, należy:
- Podlewać je jesienią i zimą w okresach odwilży.
- Stosować ściółkowanie gleb organicznych, które utrzymują wilgoć.
- Osłaniać młode rośliny włókniną lub siatką cieniującą, zwłaszcza w wietrznych lokalizacjach.
- Unikać sadzenia w miejscach, gdzie gromadzi się zimne powietrze.
Prawidłowe nawodnienie jesienią i zimą, to kluczowy element ochrony iglaków oraz roślin liściastych zimozielonych. Dzięki temu, łatwiej przetrwają one mrozy i zachowają zdrowy wygląd aż do wiosny.
Rośliny zimozielone, w tym iglaki, potrzebują wody nawet wtedy, gdy większość ogrodu odpoczywa. Susza fizjologiczna jest jedną z głównych przyczyn ich zamierania po zimie. Systematyczne, umiarkowane podlewanie oraz odpowiednie zabezpieczenie gleby to skuteczny sposób na utrzymanie zieleni w dobrej kondycji przez cały rok.
Jesienne i zimowe nawadnianie nie jest tylko zaleceniem, lecz koniecznością, jeśli chcemy, by ogród zachował swój urok i zdrowie roślin.
Źródło: Murator